Epilog

Opublikowano przez:: Camilla Camille Dnia: Saturday, June 10, 2017 Komentarz : 0 Obejrzano: 88

Kolejny rozdział ... Poprawiła prosta sukienkę, dopasowana do jej drobnego ciała, spakowała jedna podręczna walizeczkę pojechała na peron, prosto na stanowisko zamówione elektronicznie. Wagon numer 111, miejsce 11. Hmmm. Czekała na opóźniony ekspres, wyjątkowo spokojna, taka cicha, z siwiejącymi włosami, najmłodsza w sercu niż kiedykolwiek. Dzieci juz dawno wyfrunęły z gniazda, kochały i tęskniły w innych domach. A ona z kilkoma bruzdami przy wielkich oczach, siedziała na ławce - czekała na uliczki dawnego westchnienia. Mysli przerwał pisk kół pociągu. Pomalutku wdrapała sie po stopniach, przepraszając podróżnych za opieszałość. Drobne ramiona z trudem dźwignęły walizkę. Jakis miły młodzieniec pomógł dotrzeć dwa kroki dalej - jaki on podobny do mojego syna - uśmiechnęła sie. Taka ładna starsza pani. Miejsce w środku przedziału. Oparła plecy, zapadła w odrętwienie. Stuk, puk.... komu kawy, herbaty, witamy, żegnamy ..... i tak trzy godziny. Płynęła właściwie, to był taki rejs po uczuciach dawnych. Konduktor przepraszającym wzrokiem i delikatnym głosem obudził z letargu podbijając bilet. - Prosze pani to juz ostatnia stacja, wysiadamy. Z trudem podniosła swoje kruche kości, tup tup stanęła tam, gdzie była dziewczyna o rozwianych włosach. Ruszyła peronem, tak właściwie na rozrachunek, No właśnie z czym?! Z miłością? Z losem?! Szukała adresu, gdzie miała spędzić noc, bezsenna zapewne, jednak noc, kiedy to dawniej kartkowała albumy, czytała długie zarozumiałe listy, bo taki był, bufonowaty, przebrzydle mądry i taki, za jakim sie umiera, nie ujarzmiony. - Jaki piękny szkic - zatrzymała sie kilka domów przed adresem docelowym - taki prosze, kupie go, lubię grafikę, jest taka naturalna - niosła jak amulet, to był fragment ich kawałka ziemi. Dołem płynęła Wisła. Przeszła kilka kroków. Stał przed nia. Lekko przygarbiony z jedna stokrotka i w tym śmiesznym kraciastym kaszkiecie. Takiego go zostawiła wtedy wysoko na starej wieży. Planowali nie do zaplanowania. Taka trudna miłość. - Myślałem. Chciałem. Nie mogłem. - Żyłam. Po prostu żyłam. Kami.

Komentarze

Zostaw komentarz